Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Moje najnowsze odkrycie - kosmetyki Allerco

maja 31, 2019

Moje najnowsze odkrycie - kosmetyki Allerco

Od jakiegoś czasu szukam kosmetyków, które skutecznie poradzą sobie z moimi niesfornymi włosami oraz wyjątkowo mocno przesuszoną skórą. Gdy kolejny  raz  przetrząsałam internet w poszukiwaniu czegoś nowego, trafiłam na stronę Allerco. na której znalazłam kosmetyki emolientowe.


Kosmetyki tej marki stworzone są z wysokiej jakości składników, które dodatkowo, w trosce o bezpieczeństwo skóry, wyposażone są w molekułę Regen7. Przeznaczone są one zarówno do skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii. Polecane są również dla osób ze skórą atopową, która jak wiemy wymaga szczególnej pielęgnacji. Kosmetyków tej marki mogą używać zarówno niemowlęta,  dzieci  oraz dorośli. Stworzone są z myślą o najbardziej wymagających klientach przez są co hypoalergicznebezzapachowe nie posiadają barwników. Te kosmetyki mają odbudowywać płaszcz hydrolipidowy skóry, a zatem mają utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia skóry i zadbać o jej kondycję.


Krem emolientowy nawilżający Allerco otrzymujemy w tubce o pojemności 75ml. Posiada białą barwę, tak jak standardowe kremy do rąk czy do twarzy.

W składzie znajdują się:
·         molekuła Regen7, 
·         emolienty:
- masło shea,
- olej sojowy,
- palmitynian izopropylu,
 - ester propylowo-heptylowy kwasu kaprylowego,
- węglan dikaprylowy,
·         alantoina,
·         witamina E,
·         gliceryna.

Głównym zadaniem tego kremu jest nawilżenie skóry  suchej i szorstkiej oraz przywrócenie jej odpowiedniej kondycji. Niestety w okresie dużych mrozów często zapominałam o tym, aby zakładać rękawiczki, gdy wychodziłam na dwór; a i często je myłam, przez co dodatkowo były narażone na negatywne działanie chemicznych dodatków w mydłach i płynach. Ciężko jest mi opisać to, co stało się w krótkim czasie z moimi dłońmi. Oprócz tego, że skóra na kostkach była mocno zaczerwieniona, to była tak sucha, że czasami miałam wrażenie jakbym dotykała jakiegoś druciaka. Niestety efekty tego były nadal widoczne wraz z odejściem mrozów i pojawieniem się słońca. Nie jestem nawet w stanie opisać Wam ile kremów dotychczas zużyłam, które wyłącznie chwilowo przynosiły ukojenie.



Jedynym kosmetykiem, który okazał się być w 100% skuteczny jest krem emolientowy allerco. Skóra wręcz go spija z rąk, przez co wchłania się błyskawicznie i pozostawia skórę  miękką w dotyku, a zarazem bardzo delikatną. W ciągu kilku dni udało mi się znacząco poprawić stan moich zniszczonych dłoni. Po ok. półtora tygodnia nie było śladu po tym koszmarze! Stała się ona wyraźnie lepiej nawilżona, a krem towarzyszy mi od tamtej pory codziennie. 


Główną zaletą tego kosmetyku oprócz wspaniałego składu i jego działania, jest właśnie wspomniana wcześniej wydajność. Krem mam od niedawna, a nadal jeszcze trochę mi go pozostało. To ze względu na to, że wystarczy niewielka kropla kremu, aby dokładnie pokryć dużą powierzchnię skóry. 




Balsam do ciała Allerco zamknięty w 250ml butelce ma za zadanie nawilżyć i natłuszczyć skórę, co widocznie poprawi jej kondycję oraz zapobiegnie powstawaniu dodatkowych podrażnień. Przyczynia się do intensywnej regeneracji naskórka, np. po goleniu, gdy  jest on podrażniony od ostrza maszynki.

W składzie znaleźć można:
·         molekuła Regen7,
·         emolienty:
 - węglan dikaprylowy,
- wyciąg z liści kopernicji,
- glicerydy kwasów tłuszczowych oleju palmowego,
- pochodne kwasów tłuszczowych oleju kokosowego,
·         witamina E,
·         gliceryna.


Balsam do ciała  stanowi barierę przed nadmiernym  odparowywaniem wody ze  skóry, dzięki czemu przez cały czas wygląda ona świeżo, jest napięta  i nawilżona. Skóra dzięki niemu staje się jeszcze bardziej elastyczna, a taka  powinna pozostać przez cały czas. W moim przypadku przede wszystkim zauważyłam znaczną poprawę wyglądu skóry zaraz po przeprowadzonym zabiegu depilacji. Dotychczas zaraz po nim skóra  była przesuszona, a po zastosowaniu tego balsamu była wyjątkowo miła w dotyku. Doskonale sprawdza się również po peelingu, gdyż głęboko wnika w skórę. Bardzo szybko się wchłania, co cenię, gdyż nie lubię, jeżeli  na mojej skórze  pozostaje  tłusty film. Jak już na  początku pisałam jest to kosmetyk bezzapachowy, dzięki czemu nie będzie drażnił osób bardzo wyczulonych na woń.

Na sam koniec zostawiłam dla Was mój absolutny hit:


Szampon nawilżający Allerco zamknięty w 200ml buteleczce dokładnie pielęgnuje włosy i  jak sama nazwa wskazuje nawilża. Działa również kojąco na skórę głowy,  dzięki czemu ustępuje m.in. uczucie świądu.

W składzie znaleźć  można:
·         molekuła Regen7,
·         naturalne emolienty:
- wyciąg z palmy murumuru,
- lecytyna pochodzenia roślinnego,
- wyciąg z czarnego owsa,
·         wyciąg z lnu.
baza myjąca: delikatne i naturalne środki powierzchniowo czynne
·         sarkozyniany,
·         pochodne betainy,
·         wyciąg z jabłek.


S   Szampon allerco stał się moim ulubieńcem i odkąd zaczęłam go używać stał się moim pielęgnacyjnym must have. Jak niejednokrotnie pisałam moje włosy  są bardzo problematyczne. Farbuję je bardzo rzadko, ale jeśli już się na to decyduję, to stawiam na blond ( z natury również jestem blondynką, ale w ciemniejszych tonach).  Mimo, że nie traktuję ich lokówką czy prostownicą, to i tak są bardzo  zniszczone. O tym, żeby je  rozczesać bez stosowania maski czy odżywki mogłam zapomnieć, a to i tak sprawiało mi ból, gdyż wyrywałam włosy całymi garściami. Odkąd zaczęłam używać tego szamponu bez problemu rozczesuję włosy, ba! Mało tego nie musze używać odżywki, aby to zrobićCo więcej udaje mi  się rozczesywać je, gdy są jeszcze  mokre, a wcześniej mogłam tylko o tym pomarzyć. Kondycja włosów znacząco się poprawiła. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni miałam tak piękne włosy. Dzięki jego właściwościom włosy bardzo mi się wzmocniły, końcówki już się tak szybko nie rozdwajają,  a ja nie mam żadnych problemów z łupieżem.  Bardzo dobrze czyści również skórę głowy i pozostawia ją  odpowiednio nawilżoną. Dzięki temu spokojnie mogłam myć włosy  co  2-3 dzień,  gdzie wcześniej robiłam  to praktycznie  codziennie, gdyż włosy albo  się przetłuszczały, albo były oklapnięte.  Jeśli chcesz poprawić kondycję skóry  głowy i włosów, to nie wahaj się nawet przez chwilę, ręczę za ten produkt!


     Kosmetyki allerco na  stale  zagoszczą w mojej łazience, gdyż nigdy nie spotkałam się z  tak dobrymi produktami, które nie tylko pielęgnują skórę, ale i włosy. Bardzo podoba mi się to, że są one bezpieczne również dla niemowląt,  dzięki czemu tak naprawdę cała rodzina może ich używać. Patrząc na skład tych kosmetyków i to jak radzą sobie z moją naprawdę mocno zniszczoną skórą, jestem przekonana, że gdy w przyszłości będę miała dziecko, to na pewno sięgnę po te produkty, bo są w pełni bezpieczne i nie uczulają.  Na korzyść przemawia  również fakt, że można zamawiać je przez  stronę internetową Allerco oraz w aptekach.

Znacie kosmetyki tej marki? Macie swojego faworyta? Czekam na Wasze komentarze!

Woda toaletowa odważnego mężczyzny - Nou Oliban

lipca 25, 2018

Woda toaletowa odważnego mężczyzny - Nou Oliban

woda toaletowa nou oliban


Atrybutem odważnego mężczyzny, jest doskonale dobrany zapach, dzięki któremu będzie mógł on wyrazić swoją pozycję, pokazać siłę swojego charakteru, jak i okazać swoją męskość. Wydawać by się mogło, że to jedynie dodatek, ale ma on bardzo duży wpływ na to, jak mężczyzna zostanie odebrany przez społeczeństwo. Zwłaszcza, gdy np. zajmuje wysokie stanowisko i często kontaktuje się ze swoimi klientami, bierze udział w przetargach itp.


woda toaletowa nou oliban

Zapach Nou Oliban właśnie z takim mężczyzną mi się kojarzy. Bardzo intensywny i specyficzny zapach zamknięty został w niewielkim, minimalistycznym, aczkolwiek przyciągającym wzrok flakoniku o pojemności 50ml. Srebrna nakrętka dodaje mu dodatkowego charakteru, który sprawia, że od razu, bez najmniejszej wątpliwości wiemy do kogo te perfumy należą. Do pewnego siebie mężczyzny.

W mojej opinii flakonik prezentuje się bardzo dobrze. Choć nie ma on fikuśnego kształtu, to i tak bardzo dobrze prezentuje się na półce. Chwilami jego wygląd przypomina buteleczkę w której zamknięta jest woda kolońska, lecz to tylko złudzenie. Minimalizm jest domeną flakoników Nou Oliban, co bardzo lubię.

woda toaletowa nou oliban

Woda toaletowa Nou Oliban, to kompozycja orientalno-drzewna.Skomponowana została z prawdziwą starannością i z całą pewnością na polskim rynku z trudem znajdziecie zapach choć trochę podobny do tego. Wydziela on intensywną i bardzo charakterystyczną woń.

Nuta głowy: elemi, oliban, rumianek

Nuta serca: oliban, paczuli, cistus

Nuta bazy: drzewo sandałowe, skóra, wanilia, benzoin


Bezpośrednio po naciśnięciu bardzo wygodnego i precyzyjnego atomizera, na zewnątrz wydobywa się żywiczna woń, dzięki której w szybkim czasie myślami możemy przenieść się do lasu i poczuć, jak gdyby natura była wręcz namacalna. 

woda toaletowa nou oliban

Atomizer rozpyla dość dużą mgiełkę, dzięki czemu wystarczą 2-3 naciśnięcia, aby całe ciało otulić zapachem Nou Oliban. Co najważniejsze - nie zacina się i jest bardzo szczelny, dzięki czemu możemy go zabrać ze sobą w długą podróż bez obawy o to, że gdzieś po drodze ulegnie rozszczelnieniu.

Tak jak już wspominałam, jest to zapach bardzo charakterystyczny, który z całą pewnością nie przypadnie do gustu każdemu mężczyźnie. Nie mniej jednak warto jest sięgnąć po niego na drogeryjnej półce (dostępny jest m.in. w Rossmanie), aby przekonać się jak inspirująca woń może zostać zamknięta w niewielkim flakoniku, tak jakbyście byli w samym środku lasu, mimo iż wokół otacza Was miejski szum.

Zapach jest trwały, ponieważ na ciele utrzymuje się przez kilka długich godzin (z moich obliczeń wynika, iż średnio jest to 7-8 godzin, a więc tyle ile mniej więcej przebywamy w pracy). Warto podkreślić, iż mimo tego, że nos lubi przyzwyczajać się do zapachów, po kilku godzinach nadal można łatwo wyczuć tą woń na odzieży lub skórze.

Czy znacie zapach Nou Oliban? Lubicie takie żywiczne zapachy?
Co robić, gdy wypadają włosy?

czerwca 14, 2018

Co robić, gdy wypadają włosy?


Z problemem wypadających włosów boryka się wiele kobiet, a przecież włosy są naszą wizytówką i każda ma jakiś plan na to, jak miałyby one wyglądać. Niestety bardzo przerzedzone włosy wyglądają źle i mogą być objawem problemów zdrowotnych, dlatego też warto jest o nie zadbać. Dla siebie i dla zdrowia!


Przyczyn wypadania włosów jest naprawdę mnóstwo. Często wypadają nam one przez nieodpowiednią fryzurę (!). Wiadomo, że przy dłuższych włosach łatwiej jest wykonywać niektóre czynności mając je związane w koński ogon lub koczek. Niestety, ale nie zdajemy sobie sprawę jak bardzo taka fryzura może nadwyrężyć skórę naszej głowy, a co za tym idzie przyczynić się do zanikania mieszków włosowych. W wielu wypadkach do pogorszenia jakości włosa przyczyniają się stosowane przez nas codziennie kosmetyki, takie jak np. lakiery do włosów, ale i zwykłe spinki, których używamy do upięć, mogą uszkodzić włosy. Można by tak wymieniać w nieskończoność, a i tak w trakcie pojawiłoby się jeszcze kilka innych przyczyn wypadania włosów.

Jeśli już ten nieprzyjemny problem dotyczy również Was, warto jest zapoznać się z dostępnymi obecnie na rynku kosmetykami przeciw wypadaniu włosów lub takimi, które będą hamowały ich utratę. Z uwagi na to, że często dzielę się z Wami kosmetykami do pielęgnacji włosów, gdyż od lat walczę o ich poprawę, dzisiaj chciałabym przedstawić Wam dwa produkty szampon i wcierkę Trychoxin.

Szampon przeciw wypadaniu włosów


Jest to kosmetyk zamknięty w eleganckiej buteleczce o pojemności 250 ml, która posiada pompkę (chwała za to!). Pierwsze co rzuca się w oczy to fakt, iż nie posiada on SLS, SLES, parabenów i silikonu. I mimo braku tych "ulepszaczy", szampon pieni się idealnie. Wystarczy kilka naciśnięć pompki, aby dokładnie umyć skórę głowy i włosy, nawet te sięgające za ramiona.

W składzie znaleźć możemy między innymi:
  • kwas oleanolowy, którego zadaniem jest zapobieganie nadmiernemu wypadaniu włosów,
  • apigeniny, które zwiększają mikrokrążenie w skórze głowy, co ułatwia substancjom aktywnym przenikanie przez skórę,
  • peptide biotynylo-GHK, które wzmacniają włosy "cementując" je w skórze głowy,
  • argininy, dzięki którym włosy są odżywione i lepiej rosną.
Stosowałam ten szampon razem z ampułkami Trychoxin, o których za chwilę Wam opowiem. Szampon, jak już wspomniałam, bardzo dobrze się pieni, a co za tym idzie, wystarcza na bardzo długo, ponieważ już kilka kropel szamponu pozwala dokładnie oczyścić skórę i włosy. Producent zaradza, aby trzymać go na włosach przez 1-2 minuty, aby efekt był jeszcze lepszy i z moich obserwacji wynika, że faktycznie tak jest. Niejednokrotnie trzymałam go nawet przez ok. 5 minut na głowie i już w trakcie spłukiwania można było zauważyć, że włosy stają się bardziej miękkie i mniej splątane. Po wyschnięciu nie kołtunią się tak jak wcześniej, dzięki czemu można je bez problemu rozczesać, gdy są jeszcze wilgotne.


Po niespełna dwóch miesiącach stosowania kosmetyków Trychoxin zauważyłam znaczną poprawę w strukturze włosów, ale co najważniejsze, przestały już tak wypadać i się wyrywać. Mam dość długie włosy i przez większość czasu mam je związane w koczek, a przy każdym poprawieniu tej fryzury wyrywałam dość dużą ilość włosów. Po kuracji rzadko kiedy zauważam chociażby włos na gumce, co świadczy o tym, że tym razem oprócz poprawy kondycji włosa, znacznie poprawiło się ich zakotwicznie w skórze głowy. Niejednokrotnie od ciągłego noszenia związanych włosów czułam, że bardzo boli mnie skóra głowy i w takich chwilach musiałam je rozpuszczać na kilka godzin, a głowę masować, aby ból ustąpił. Dzięki Trychoxinowi problem ten jest mi zupełnie obcy!

Czy polecam ten szampon? Śmiało mogę powiedzieć TAK, jestem pod ogromnym wrażeniem jego działania i myślę, że dłuższe jego stosowanie może zminimalizować problem wypadania włosów praktycznie do zera.

Ampułki przeciw wypadaniu włosów


Do wcierek mam uraz od jakichś 10 lat. W najgorszym czasie mojego życia włosy wypadały mi całymi garściami, w związku z czym rodzice w oparciu o zalecenia lekarza, kupili mi wcierki do włosów. Bardzo nie lubiłam ich aplikacji, ponieważ zawsze rozlewały mi się one po całej powierzchni głowy, przez co też ciężko było mi je wetrzeć w te miejsca, w których najbardziej widoczne były przerzedzenia. Długo nie trzeba było czekać, abym porzuciła wcierki i już nigdy do nich nie wróciła, gdyż aplikacja była dla mnie wręcz męcząca.


Co więc spowodowało, że chętnie sięgnęłam po ampułki Trychoxin? Przede wszystkim fakt, że posiadają one atomizery. Jest to dla mnie niezwykłe udogodnienie, gdyż dzięki temu mogę odpowiednio dozować płyn w miejsca, które są dla mnie najważniejsze.


Miesięczny program aplikacyjny przeciw wypadaniu włosów zawiera 12 ampułek, a każda z nich wystarcza na dwie aplikacje. Jak już sama nazwa wskazuje, produkt ten należy stosować przez miesiąc. Kuracja dzieli się na 4 tygodnie w trakcie których przeprowadzamy 6 aplikacji (pół ampułki na jedną aplikację), a 7 dnia robimy przerwę. W każdym tygodniu wygląda to tak samo.

Kuracja dzieli się na 3 fazy:
    1. Faza I - zapobieganie nadmiernemu wypadaniu włosów W tej fazie główną rolę odgrywa kwas oleanolowy.
    2. Faza II - wspomaganie włosów do odrostu
      Tą fazę wspomagają wspomniana już wcześniej apigenina, a także arganina, która odżywia cebulki włosów; witamina PP, która umożliwia utrzymanie odpowiedniej gospodarki wodnej skóry głowy; vanillyl butyl ether, który rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu poprawia się mikrokrążenie krwi oraz biotyna, która poprawia kondycję włosów i skóry,
    3. Faza III - Wzmocnienie zakotwiczenia włosów W tej fazie najważniejszy jest ekstrakt z imbiru, który łagodzi podrażnienia skóry.
Ampułki stosowane przez miesiąc wraz z szamponem dają bardzo dobre efekty. Nie biorąc w tym czasie żadnych witamin, a także nie wspierając się ziołami, włosy urosły mi szalone. Po farbowaniu włosów tak naprawdę nie ma śladu, gdyż na tę chwilę odrost ma już kilka cm, a włosy nie przestają rosnąć. Myślę, że to z uwagi na to, iż stały się one mocniejsze i mniej podatne na uszkodzenia mechaniczne. Z uwagi na to, że ciągle chodzę w wysoko związanym koczku, nawet te odrastające, kilkucentymetrowe włosy, narażone były na poważne uszkodzenia, które uniemożliwiały ich dalszy wzrost. Dzięki ampułkom włosy naprawdę dobrze zakotwiczyły się w głowie i te, które odrastają są już znacznie mocniejsze.

Uwierzcie mi, ale nie ma milszego uczucia od tego, gdy osoba, której bardzo wypadają włosy, w końcu po wielu latach zobaczy baby hair na swojej głowie. To niesamowite uczucie, gdy dotychczas rzadko kiedy coś pomagało, a jeśli już działało pozytywnie, to nie było tak dużego efektu!


Jeżeli jeszcze zastanawiasz się nad tym czy kupić szampon i ampułki Trychoxin, to nie trać więcej czasu i włosów z głowy. Nie warto długo się namyślać, ponieważ te kosmetyki dają widoczny efekt i to po miesiącu. Nie wyobrażam sobie co będzie za rok, ale już się nie mogę doczekać widoku pięknych, gęstych i lśniących włosów na mojej głowie!
Jak radzę sobie z wypadającymi włosami?

maja 16, 2018

Jak radzę sobie z wypadającymi włosami?


W pielęgnacji włosów wypadających warto zwracać uwagę na każdy kosmetyk po  jaki sięgamy, gdyż każdy z nich w jakiś sposób oddziałuje na nasze włosy (mniej lub bardziej korzystnie). Warto więc sprawdzać składy wszystkich kosmetyków, a gdy jakiś nie przynosi oczekiwanych efektów, warto poszukać innego na jego miejsce, gdyż tylko metodą prób i błędów trafimy na swój ideał.



Bardzo często chcąc zminimalizować wypadanie włosów sięgamy po wcierki, maski czy odżywki, nie zwracając przy tym szczególnej uwagi na szampon jaki stosujemy. A w gruncie rzeczy dobry szampon to podstawa, ponieważ korzystamy z niego jeśli nie codziennie, to co 2-3 dni i to on stanowi podstawę pod dalszą pielęgnację włosów.


Ja stale szukam czegoś, co okaże się strzałem w 10, więc nie sposób było ominąć szampon Dermena Hair Care Repair. Jest to kosmetyk, który hamuje wypadanie włosów i stymuluje odrastanie włosów. Przeznaczony jest do włosów suchych i zniszczonych, nadmiernie wypadających. W skrócie: kosmetyk stworzony dla mnie.

Produkt ten chroniony jest prawem patentowym z uwagi na fakt, iż w jego składzie znajduje się molekuła Regen7, która wzmacnia mieszki włosów, poprawia ich odżywienie i stymuluje odrastanie włosów. W jego składzie znajdziemy:


Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Propylene Glycol, Cocoglucoside (And) Glyceryl Oleate, Peg-40 Hydrogenated Castrol Oil, Peg-150 Pentaerythrityl Tetrastearate (And) Ppg-2 Hydroxyethyl Cocamide, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, 1-Methylonicotinamide Chloride, Hydroxypropyl Guar, Hydroxypropyltrimonium Chloride, Peg-14m, Lactic Acid, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to brak SLS i SLES. Chwała za to, ponieważ na rynku większość kosmetyków posiada ten dodatek. Odpowiadają one za pienienie produktu, a rzadko kiedy wspomina się, iż są to substancje ropopochodne, które negatywnie mogą wpływać na nasz organizm. Mimo braku SLS i SLES szampon pieni się tak bardzo, że dwa razy sprawdzałam skład. Używałam dotychczas kilku szamponów bez nich, ale żaden nie jest w stanie mu dorównać.


Moją uwagę przykuł zapach, który jest bardzo świeży i cytrusowy. Nie mniej jednak doskonale sprawdzi się u osób drażliwych na woń, ponieważ nie wyczuwa się go po już po umyciu.

Tak jak wcześniej wspomniałam, głównym zadaniem tego kosmetyku jest zmniejszenie ilości wypadających włosów, regeneracja włosów zniszczonych, a także łagodzi on podrażnienia skóry głowy. Producent poleca ten kosmetyk osobom po zakończonej chemioterapii, więc niewątpliwie szampon jest godny polecenia.

Przechodząc do mojej opinii: jestem bardzo zadowolona z możliwości przetestowania tego kosmetyku, ponieważ moje włosy są bardzo problematyczne. Zaczęły bardzo wypadać kilka lat temu, co w dużej mierze spowodowane było stresem, ale również nieodpowiednią pielęgnacją jak i złą dietą. Niestety efekty widać nadal i wydaje mi się, że już nigdy nie uda mi się odzyskać choć połowy tych włosów, które kiedyś miałam. Na moim przykładzie musicie pamiętać o tym, żeby już od najmłodszych lat dbać o włosy.



Dotychczas ciężko było mi się obyć bez odżywki lub maski po umyciu włosów, ponieważ bez nich mogłam tylko pomarzyć o tym, że uda mi się rozczesać włosy. Po pierwszym użyciu szampon Dermena Hair Care Repair byłam pozytywnie zaskoczona, ponieważ włosy nawet mokre, dawały się rozczesać. Po wyschnięciu były idealnie gładkie i proste jak po użyciu prostownicy. Bez problemu je rozczesałam, a ze szczotki wyciągnęłam raptem kilka włosów. W trakcie dnia mimo niesprzyjających warunków pogodowych nie plątały się, ani nie puszyły. Cały czas wyglądały idealnie jak po wyjściu z salonu fryzjerskiego.

Po miesiącu stosowania mogę przyznać, iż faktycznie zauważalne jest, że włosy wypadają w mniejszej ilości i co jest ważne, końcówki wyglądają bardzo dobrze. Używając tego szamponu w końcu zapomniałam o swędzeniu, które niestety bardzo często mnie męczyło. Na największą pochwałę zasługuje fakt, że teraz mogę myć głowę co dwa dni, a nie codziennie, ponieważ włosy już się tak nie przetłuszczają.

Moja ocena produktu, to silne 10/10!

Znacie ten szampon? Korzystałyście z produktów do pielęgnacji włosów Dermena Hair Care? Jak walczycie z wypadającymi włosami?
Kosmetyczni ulubieńcy z BingoSpa

lutego 08, 2018

Kosmetyczni ulubieńcy z BingoSpa



Stale poszukuję kosmetyków, które wywołają na mnie bardzo dobre wrażenie i po które będę chętnie sięgać ponownie. W trakcie jednych z poszukiwań udało mi się trafić na stronę BingoSpa i zdecydowałam się wybrać kilka produktów, które już na pierwszy rzut oka wydały mi się ciekawe.  Wobec powyższego zapraszam Was dzisiaj na recenzję, która być może sprawi, że chętnie wybierzecie któryś z tych  kosmetyków.



Kąpiel czekoladowo-waniliowa


Niewyobrażalną ulgę poczułam, gdy po raz kolejny zdecydowaliśmy się na zakup wanny. Gdy kiedyś mieliśmy ją w łazience, stale zabiegana, korzystałam z  prysznica i przez  długi czas chciałam, żeby w końcu wymienić ją na wygodną dla mnie kabinę prysznicową. Plan zrealizowaliśmy. Kupiliśmy moją upragnioną kabinę. Przez kilka miesięcy byłam z niej  bardzo zadowolona,  ale po jakimś czasie marzyłam już tylko o długiej, relaksującej kąpieli w wannie. Na całe szczęście wszyscy za nią zatęskniliśmy i po raz kolejny pojawiła się w naszej łazience. W związku z tym właśnie to miejsce stało się ostatnio moim ulubionym. Długie kąpiele biorę kilka razy w tygodniu, więc musiałam również kupić coś, co ten czas dodatkowo umili. W ten sposób trafiłam na kąpiel czekoladowo-waniliową. Lepiej być nie mogło, bo jestem wielką fanką  czekolady i wanilii!

Butelka jest o pojemności 1000ml, co sprawia, że wystarcza na bardzo długo. Po odkręceniu nakrętki ze środka wydobywa się  zapach budyniu waniliowego, a konsystencja również go przypomina. Jednorazowo powinniśmy wlać ok. 100ml produktu bezpośrednio pod strumień wody. W ten sposób tworzy się lekka piana, a w powietrzu unosi się piękny, słodkawy zapach, który zdecydowanie pieści zmysł powonienia i pozwala nam się rozluźnić po ciężkim dniu. Po takiej kąpieli skóra staje się zdecydowanie gładsza, jest miękka w dotyku, co ja bardzo lubię.

Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów


Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów z olejkiem babassu zdecydowałam się wziąć, gdyż szukam czegoś, co znacznie poprawi kondycję moich włosów. Produkt ten przeznaczony jest do włosów normalnych i zniszczonych, które mają tendencję do przetłuszczania się. 

Dzięki temu, że znaleźć tutaj możemy olejek babassu włosy znacznie łatwiej się rozczesują, co w 100% potwierdzam (powinnam mieć ksywkę Kołtun, bo moje włosy często to jeden wielki kołtun, który strasznie ciężko rozczesać). Po kilku użyciach zauważyłam, że stały się znacznie lepiej nawilżone, a moje zniszczone końcówki wyglądały lepiej. Zapach jest delikatny, ale przyjemny, nie drażni.  

Polecam używać tego kosmetyku z ulubioną maską do włosów, najlepiej z kolagenem lub olejkiem babassu, aby efekt był jeszcze wyraźniejszy.

Płyn micelarny


Makijaż uwielbiam zmywać micelami. Sprawdzają się u mnie najlepiej, dlatego też staram się sięgać już tylko po nie. Nie sposób było nie sięgnąć  po ten płyn  micelarny, gdyż dotychczasowy już mi się kończył.

Jestem gapą i nie zwróciłam  uwagi na to, że jest on przeznaczony dla gabinetów kosmetycznych, ale nic  straconego.  Gdy tylko to zobaczyłam, to doszłam do wniosku, że na pewno będzie się  dobrze sprawiał.

Butelka o pojemności 500ml sprawia, że wystarczy on na bardzo długo. Przy codziennym demakijażu zużywam ok.  2 wacików, na które wylewam 3-4 pompki produktu. Przy mocniejszym, gdy mam  podkład, puder itd. ok.4.  Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem np. pomady do brwi, z czym często miałam wcześniej problem. 



Wyposażony w wygodną pompkę pozwala  precyzyjnie  odmierzyć ilość użytego płynu. Zawsze będę podkreślać to, że takie kosmetyki są  znacznie bardziej higieniczne, gdyż do środka nie dostają się żadne bakterie. Skład jest moim zdaniem bardzo dobry, gdyż znajdziemy tutaj: aloes,  len, alantoinę i wodę demineralizowaną

Demakijaż z tym płynem  zajmuje mi ok.1min.  Kosmetyki, które ciężko schodzą  zawsze  chwilę namaczam, a dopiero później przechodzę do ścierania. Makijaż należy zmywać tak długo, aż wacik pozostanie czysty. Skóra  po tym zabiegu jest bardzo delikatna i miękka, praktycznie jak po użyciu  dobrego kremu. Co najważniejsze - nie uczula i nie podrażnia skóry.

Lekki krem do twarzy


Krem do twarzy jest od jakiegoś czasu  moim must have. Kiedyś mógł  dla  mnie nie istnieć, ale  zima porządnie daje mojej  skórze w kość i jest strasznie przesuszona. Ten produkt to  lekki krem do  twarzy z komórkami macierzystymi cytrusów, olejkiem morelowym i olejem andiroba..

Wybrałam go, gdyż wszystkie cięższe kremy sprawiają mi duży dyskomfort, gdyż zawsze długo mi się wchłaniają i pozostawiają tłusty film. Tego nienawidzę. Ten produkt natomiast jest ich przeciwieństwem. W ciągu kilku minut na skórze nie ma po nim śladu. Jest wyraźnie gładsza, wyczuwalnie lepiej nawilżona i co najważniejsze, przesuszone miejsca przestają być widoczne! 



Ponownie na plus zasługuje pompka.  Działa bez zarzutu. Nie zacina się i co najważniejsze aplikuje bardzo dobrą ilość kosmetyku na dłoń.

Zawarte w składzie komórki  macierzyste cytrusów dbają o kondycję skóry i hamują proces starzenia, na czym zależy każdej kobiecie. Olejek morelowy nawilża i odżywia skórę, a ponadto sprawia, że pory znacznie się  zwężają. Olej andiroba  działa  przeciwstarzeniowo i przeciwzapalnie,co fajnie sprawdza się, gdy na twarzy pojawiają się wypryski. Pheohydrane® to kompleks  wyciągów, które utrzymują skórę nawilżoną przez długi czas (nawet  do 7 dni!).

Zdecydowanie mogę polecić Wam te produkty. Jeśli szukacie czegoś, co będzie dobrze pielęgnowało waszą skórę czy włosy za  niewielkie pieniądze, to zajrzyjcie na stronę Bingospa. Na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Ja do tych produktów na pewno jeszcze wrócę!

Czy wpadło Ci coś w oko? A może znasz któryś z tych kosmetyków? Używałaś już jakiegoś produktu tej marki?  Czekam na Wasze komentarze!



Idealny manicure z Nails Company

listopada 21, 2017

Idealny manicure z Nails Company




Dłonie są wizytówką kobiety. Każda z Nas stara się, aby przez cały czas paznokcie wyglądały nienagannie. Dlatego też ja stawiam na lakiery hybrydowe, ze względu na ich trwałość. Tym razem chciałabym przedstawić Wam lakiery Nails Company. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą tej marki, koniecznie zajrzyjcie na stronę internetową.




Baza Repair charakteryzuje się wysoką trwałością. Jest bardzo gęsta, dzięki czemu już niewielka ilość pozwala na dokładne pokrycie płytki paznokcia. Ta widoczna na zdjęciu jest o pojemności 6ml, ale na stronie internetowej znaleźć możecie także większą, 11ml pojemność. Dzięki temu, że po utwardzeniu jest bardzo twarda, z jej pomocą możecie przedłużyć paznokieć. Ponadto po jej użyciu mamy pewność, że paznokieć nie ulegnie żadnym uszkodzeniom mechanicznym. Doskonale poradzi sobie również z istniejącymi uszkodzeniami. Dla mnie dużą zaletą tego produktu jest to, że w lampie LED utwardza się w zaledwie 30 sekund, dzięki czemu można skrócić czas wykonywania całej stylizacji paznokci. 


Glass top coat jest to top o rzadkiej konsystencji. Dodaje paznokciom wyraźnego błysku i doskonale wykańcza manicure. Podobnie jak baza utwardza się w lampie LED w ciągu 30 sekund


Lakiery widoczne na powyższym zdjęciu bardzo przypadły mi do gustu. Mają bardzo dobre krycie. Już dwie warstwy pozwalają na stworzenie doskonałego manicure. Jest to produkt o średniej gęstości, dzięki czemu aplikacja przebiega bardzo szybko. Ponadto ich wielką zaletą jest trwałość. Nigdy żaden z lakierów mi się nie starł, ani nie uległ uszkodzeniom. W lampie LED utwardzam go przez 30 sekund i spokojnie przez ten czas zdąży się utwardzić, nie marszczy się. Jestem z nich naprawdę bardzo zadowolona.

Jeśli jesteście ciekawe jak mare turchese prezentuje się na paznokciach, to koniecznie zerknijcie na poniższy gif
I jak? Podoba Ci się ten kolor?


Pyłek, jest to efekt szronu, jeden z moich ulubionych pyłków. Dzięki niemu można kompletnie odmienić swój manicure. W zależności od tego jakiego koloru użyjemy jako podkładu pod pyłek, możemy uzyskać inny efekt. Aplikuje się go naprawdę bardzo łatwo, jest niezwykle wydajny i dobrze utrzymuje się na paznokciach.


Na końcu oczywiście nakładam oliwkę na skórki. Ma ona przyjemny zapach, który przypadł mi do gustu. Bardzo dobrze nawilża skórki i dość szybko się wchłania. Jest rzadka, ale dzięki temu bardzo łatwo się ją wciera.


Znacie produkt marki Nails Company? Jeśli tak, to co o nich sądzicie? Stawiacie na manicure hybrydowy czy pozostajecie przy klasycznych lakierach? Czekam na Wasze komentarze!


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋 
Kontakt/contact: dystyngowanapanna@gmail.com
Kosmetyki Revers - recenzja

października 11, 2017

Kosmetyki Revers - recenzja

Cześć! Cieszę się, że mogę do Was wrócić z nowym postem. Dzisiaj na tapecie produkty Revers Cosmetics. Choć już sporo można było o nich poczytać, chciałabym przedstawić swoją recenzję. Produkty testuję już dłuższy czas, więc jestem w stanie powiedzieć o nich trochę więcej.


Pomadka w płynie Vivat Mat


Niejednokrotnie wspominałam, że uwielbiam matowe pomadki w związku z czym bardzo ucieszyłam się, gdy trafił do mnie ten kosmetyk. Nie dość, że jest to dla mnie zupełna nowość, to jeszcze ma piękny kolor, który delikatnie wpada w fiolet, ale jest w nim też domieszka różu. Myślę, że to najlepsze określenie, gdyż niestety żadne ze zdjęć nie odzwierciedla rzeczywistej barwy tego produktu. 

Aplikator jest naprawdę wygodny, choć mogłoby się wydawać, że jest trochę twardy, ale można się do niego przyzwyczaić. Pomadka ma dość rzadką konsystencję. Bez obaw, nie spływa z ust, ani nie rozmazuje się przy aplikacji. Krycie jest dobre, ale dla  komfortu można nałożyć jej trochę więcej.
W przypadku matowych pomadek najważniejsze jest to, jak zachowuje się ona po aplikacji. W związku z tym musicie wiedzieć, że nie skleja ust, nie wysusza nadmiernie, a także nie zjada się zbyt szybko.


Cienie do powiek

Do testów otrzymałam dwa, niewielkich rozmiarów cienie do powiek. Jeden jest podwójny, drugi zaś jednolity. W pierwszym, jak możecie zauważyć na powyższych zdjęciach, do wyboru mamy po lewej stronie odcień kremowy, cielisty, z domieszką różu. Po prawej dostępny  jest brąz z domieszką rudości, idealnie sprawdzi się jesienią. Takie połączenie kolorów pozwala nam na stworzenie np. delikatnego smoky eye. Warto wspomnieć, że oba świetnie się ze sobą blendują, dzięki czemu przejścia pomiędzy nimi są niewidoczne. Drugi cień, to taki typowy delikatny brąz. 
Krycie nie jest najgorsze, mając na uwadze, że są to produkty w przyzwoitych cenach, na które może pozwolić sobie każdy. Trwałość też dobrze oceniam. Muszę przyznać, że w tej kwestii jestem odrobinę zaskoczona, gdyż sprawdziły się lepiej niż inny, droższy konkurent dość popularnej marki.

Cienie możemy aplikować za pomocą dołączonej do nich pacynki. Mimo, że jest niewielkich rozmiarów, to można nią fajnie nałożyć produkt na powiekę, a co najważniejsze mieści się ona bezpośrednio w opakowaniu cieni, więc wybierając się w podróż nie musimy zabierać ze sobą, np. całego zestawu pędzli.


Który z tych cieni najbardziej przypadł Wam do gustu?
Kandydat numer 1

Kandydat numer 2

 Mieniący się puder

 Mój letni faworyt! Uwierzcie, ale latem, na wieczorne wypady sprawdza się idealnie. Efekt wykończenia jest taki bling bling. W pudrze znajdują się pięknie mieniące się złote drobinki. Efekt po nałożeniu tego produktu jest świetny.

 Jak już możecie zauważyć na zdjęciach, odcień jest naprawdę ciemny, ale po nałożeniu na skórę jest jaśniejszy. Osoby z ciemną/opaloną karnacją  na pewno polubią ten produkt. Jest trwały, gdyż mimo trwających latem upałów świetnie trzymał się na twarzy. Nie osypuje się zbyt mocno, dzięki czemu przy jego aplikacji nie pobrudzimy się.


Serum do rzęs



Tym kosmetykiem jestem zaskoczona. Począwszy od tego, że nie spodziewałam się tego, że Revers Cosmetics w swojej ofercie posiada także odżywkę do rzęs, a to naprawdę świetna opcja! Podczas testów bacznie obserwowałam swoje rzęsy i faktycznie po mniej więcej miesiącu zauważyłam poprawę. Przede wszystkim stały się mocniejsze, a także ich długość zdecydowanie się poprawiła.


Aplikator jest wygodny, idealnie nadaje się do tego, aby rozprowadzać produkt tuż przy linii rzęs. Pędzelek jest miękki, dzięki czemu nie podrażnimy sobie powieki, ani nie wyrwiemy rzęs. Sam produkt jest dość rzadki, ale nie spływa po nałożeniu. Z samego produktu jestem zadowolona.

Cienie do brwi


Przyznam, że ten produkt był dla mnie prawdziwą zagadką. Zawsze albo podkreślałam brwi kredką, albo robiłam hennę u kosmetyczki. Zdecydowałam się podjąć próby robienia brwi samodzielnie. Z racji tego, że na początku bałam się używać pomady do brwi, zdecydowałam się zacząć od cieni. Aplikację rozpoczynamy przez nałożeniu wosku (znajduje się na dole po lewej stronie). Do tego używamy dołączonego aplikatora. Waźne, żeby nałożyć go dość precyzyjnie, dzięki temu efekt końcowy będzie świetny. Następnie należy wybrać cień, który zdecydujemy się nałożyć na brwi. W tej paletce mamy do wyboru jasny i ciemny brąz. Ja zazwyczaj starałam się delikatnie je ze sobą mieszać, aby kolor był możliwie zbliżony do takiego średniego brązu, gdyż to kolor idealny dla mnie. Nie muszę chyba mówić, że jest to wręcz banalnie proste i poradzi sobie z tym każdy. Na koniec staram się nakładać jasny cień (na górze po prawej), aby delikatnie rozjaśnić i rozświetlić skórę tuż pod brwiami.

Cienie są naprawdę bardzo trwałe. Bez problemu utrzymują się przez cały dzień. Co najważniejsze nie osypują się i bardzo łatwo się rozcierają i są wydajne.

Te kosmetyki i inne znajdziecie na stronie www.reverscosmetics.pl
Koniecznie zaobserwujcie także Fanpage na facebooku: www.facebook.com/reverscosmetics

Co sądzisz o kosmetykach Revers Cosmetics? Znasz tą markę? Używasz któregoś spośród tych kosmetyków? Czy jest w tej recenzji coś, co przypadło Ci do gustu?


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋