Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Czy los da Julii Drugą Szansę?

września 27, 2019

Czy los da Julii Drugą Szansę?

druga szansa


Po ostatniej recenzji, która przyjęła się bardzo dużym odzewem i Waszą aprobatą, nadszedł dzień na przedstawienie Wam kolejnej książki wydawnictwa Uroboros. Tym razem czas nadszedł na zrecenzowanie książki, która do głębi mnie poruszyła, a to zdarza się naprawdę rzadko. Dzięki niej zrozumiałam, jaki to skarb, gdy los jest dla nas łaskawy i obdarza nas tym, co najlepsze, bo nie każdemu trafia się Druga szansa. Nie przedłużam, poznajcie autorkę i tę wspaniałą książkę!


Katarzyna Berenika Miszczuk z wykształcenia jest lekarką i w Drugiej Szansie rzuca się to w oczy, ponieważ z niezwykłą dokładnością opisuje ona objawy i przypadłość Julii Stefaniak, od razu można zauważyć, że została ona napisana przez osobę ze specjalistyczną wiedzą. Cała powieść jest napisana w taki sposób, że do kulminacyjnego momentu tej historii tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć jej zakończenia, a ono POWALA. Na samo wspomnienie przeszły mnie ciarki.

Historia jest niewątpliwie ciekawa i w jakimś stopniu poruszająca. Bohaterkę poznajemy w chwili jej przebudzenia, ale to nie jest zwykłe przebudzenie ze snu. Julia nie zna swojego imienia, nie poznaje swojego głosu, ogólnie nie poznaje siebie. Dzięki uprzejmej lekarce, która sprawowała nad nią opiekę, poznaje powód jej pobytu w urokliwym, ale i przerażającym ośrodku Druga Szansa, który za murami skrywa swoje mroczne tajemnice. Ośrodek ten cieszy się sławą, ponieważ pomaga dojść do zdrowia osobom, które uległy wypadkom, poprzez rehabilitację i odpowiednią terapię psychologiczną/psychiatryczną. Początki jednak nie są łatwe i okazuje się, że nasza główna bohaterka została sierotą, ponieważ w wypadku śmierć ponieśli jej rodzinie. Jedyna ocalała... Ciężko nosić na sobie takie jarzmo. 

Julia w ośrodku poznaje wielu innych chorych, ale od razu otrzymuje ostrzeżenie od jednej "zwariowanej pacjentki":
-Jesteś nowa. Nowa! Zabiją cię. Zabiją cię tak jak wszystkich! Wszyscy nie żyją! Umrzesz!

druga szansa, uroboros


Mimo choroby psychicznej takie ostrzeżenie nie brzmi optymistycznie. Tym bardziej, że w niedługim czasie owa Pani, sąsiadka, umiera. A Julia po części jest tego świadkiem.

Od pierwszych stron autorka buduje w nas pewne napięcie, które stopniowo zaczyna w nas rosnąć, aż eksploduje w momencie kulminacyjnym. Ale na to musicie poczekać. Pierwszoosobowa narracja pozwala nam dobrze poznać Julię i jej myśli. Przez cały czas nie odstępujemy jej na krok.

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie w ośrodku zamkniętym wśród osób z różnymi zaburzeniami psychicznymi? To musi być okropne uczucie, zwłaszcza, gdy jest się osobą z pozoru normalną, ponieważ nasza Julia posiada wyłącznie zaburzenia pamięci, co nie niesie ze sobą tak wielu zagrożeń, nie rodzi też agresji, która mogłaby się przerodzić w czyny.

Nie może jednak zabraknąć w tej sytuacji wątku miłosnego. Tak, to naprawdę realne, aby poznać swoją miłość w takim miejscu. Nie jest to jednak love story oprószone wyłącznie pięknymi chwilami, miłosnymi uniesieniami i wspólnym kroczeniem ścieżką usłaną różami wprost ku zachodzącemu słońcu. Wszystko przez to, że w takich ośrodkach panują pewne rygorystyczne zasady, których każdy pacjent musi przestrzegać. No powiedzmy, że każdy, bo poza wszelkimi zasadami żyje Adam. To jest taki facet, do którego idealnie pasuje określenie urwipołeć, chuligan, ziółko. No bo naprawdę jest z niego niezłe ziółko. I nieźle za to obrywa.


katarzyna berenika miszczuk


To, co dzieje się w Drugiej Szansie przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego też Julia i Adam podejmują decyzję o ucieczce. W ogóle im się nie dziwię, bo w trakcie lektury miałam ochotę w głos wykrzyczeć, żeby wiali, gdzie pieprz rośnie. I mimo początkowych niepowodzeń, udaje im się. Właściwie, to jej się udaje. Jak? Tego dowiecie się wyłącznie sięgając po książkę.

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest dostać od losu
Drugą szansę?

Kurcze, żadne słowa nie są w stanie oddać tego, jak fantastyczna jest ta pozycja. W życiu nie pomyślałam, że doprowadzi mnie ona do łez, a tak było. Poryczałam się jak dzieciak na samym końcu. Było mi tak okropnie przykro, ale z drugiej strony strony czułam też radość, że Julia wyszła z tego obronną ręką. Naprawdę powinniście sięgnąć po Drugą szansę, bo to literacki majstersztyk, który czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Lekkości pióra autorki mogę tylko pozazdrościć.
Recenzja książki ,,Nomen Omen" autorstwa Marty Kisiel

września 20, 2019

Recenzja książki ,,Nomen Omen" autorstwa Marty Kisiel

Nomen Omen fantastyka

Muszę się Wam przyznać do tego, że swoją przygodę z literaturą zaczęłam od książek z gatunku fantasy i pokochałam je na bardzo długo. Po tej fascynacji jednak przyszedł okres, w którym to przerzuciłam się w 100% na kryminały, co bezpośrednio wynikało z moich zainteresowań, powiązanych niejako z kierunkiem studiów jakie ukończyłam. Nie samymi przestępstwami i kryminałami jednak człowiek żyje i dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uroboros niejako przeniosłam się w czasie i wróciłam do tego, co niegdyś sprawiało mi wielką frajdę.


Marta Kisiel, jak sama siebie określa, jest autorką powieści niezrównoważonych i nie sposób odmówić jej racji, ponieważ jej książki są tak "szalone", o ile to wystarczające słowo. Książki tworzy jednak z takim smakiem, że wraz z ostatnią stroną rodzi się wielka tęsknota i chętnie sięga się po kolejną pozycję tej autorki.

Wracając jednak do samej książki, główną bohaterką jest roztrzepana Salka Przygoda, a właściwie to Salomea Klementyna Przygoda i niech to Was nie zdziwi, bo w tej rodzinie wszyscy mają nieco nietypowe imiona. Jaka ona jest? Z cała pewnością, delikatnie mówiąc, roztrzepana i niezdarna, ale w tej swojej nieporadności urocza. Jest piękną, wysoką, 25-letnią kobietą, za którą oglądają się faceci, no bo nie oszukujmy się, ciężko nie zauważyć kogoś tak wyróżniającego się w tłumie.

książka fantasy

,,[...] Z perkatego nosa zwisał czy raczej sterczał jej gil, teraz już zaschnięty na amen, oczy miała zaczerwienione, dłonie czarne od doniczkowej ziemi, a gołe nogi jak zwykle w sińcach i zadrapaniach, które przez całe życie kolekcjonowała z zapałem, acz mimowolnie, wpadając na co - nomen omen - popadnie."
Historia toczy się we Wrocławiu, bo to tam Salka trafia w celu poszukiwania swojego miejsca na ziemi i lepszego życia. Nie mniej jednak rozgrywa się ona także w niemieckim Breslau i wątek ten jest bardzo ciekawie przedstawiony. Na łamach książki jesteśmy świadkami tego, co przytrafia się Salce już od pierwszego dnia, gdy to trafia wynajętego pokoju w domu, którego wszyscy się boją i nie chcą się do niego nawet zbliżać. Nic dziwnego, bo dom z wyglądu budzi grozę. A w środku jest już tylko gorzej.

Dlaczego? Chociażby dlatego, że dom zamieszkują wiekowe siostry. Nic dziwnego, prawda? No, może poza tym, że są to bliźniaczki Bolesne. A właściwie trojaczki. Serio, nazwiska mają wyśmienicie dobrane! Żeby nie było za dobrze, Salka otrzymuje niechcianego współokatora, Roya Keana, który jest... gadającą papugą.

flatlay


Po takim zaskoczeniu już nic nie mogło przecież pójść źle. Salomea ma pracę, zarabia, usamodzielnia się i na tym jej najbardziej zależało. Jak to u niej, zdarzają jej się różne wpadki i wypadki, ale daje radę. Do czasu. Bo wtedy w tym samym miejscu, w pokoju obok, pojawia się Niedaś. Jej brat, który jest jej zupełnym przeciwieństwem. Beztroski, młody student, trochę głupkowaty, roztrzepany, dla którego nie istnieją zasady, a wszelkie granice przekracza bez mrugnięcia okiem. No gorzej być nie mogło!

Przepraszam, mogło. No, bo Niedaś lubi ściągać na siebie problemy i już w bardzo krótkim czasie narozrabiał tak, że aż wstyd mówić. A może to jednak nie Niedaś? Ale dlaczego to ON znalazł się w więzieniu za sprawą Basi?

marta kisiel


Salka, jak to ona, bardzo emocjonalna, przeżywała całą tą sytuację, ale mimo tego, że za bratem, delikatnie mówiąc, nie przepada, ruszyła mu na ratunek i próbowała wszystko wyjaśnić, a bynajmniej szukała jakiegoś logicznego wytłumaczenia, które tylko z pozoru logicznym się wydawało, no bo przecież w jej życiu nie może zabraknąć przygód.

Więcej zdradzać Wam nie będę, bo ten post nie miałby końca, ale wiecie co? Naprawdę warto sięgnąć po tą książkę, bo Marta Kisiel buduje niesamowite historie z których część jesteśmy w stanie odnaleźć w swoim własnym życiu czy doświadczeniu. Całość składa się w bardzo realną historię, mimo iż do takich nie należy z wielu względów (no chyba, że magia i takie tam, istnieje). Tworzy doskonałe dialogi, posługuje się niezwykle prostym i zrozumiałym językiem i co najważniejsze, bawi jak nikt inny. Książka pochłania i aż żal ją kończyć, ale to jest taka pozycja, do której z chęcią się wraca.

No! I to by było na tyle. O tym, co się stało, dlaczego Salka znalazła się w historycznym Breslau i jak to w ogóle możliwe, dowiecie się z książki Nomen Omen.

Serio, warto!


nomen omen marta kisiel