października 11, 2017

Kosmetyki Revers - recenzja

Kosmetyki Revers - recenzja
Cześć! Cieszę się, że mogę do Was wrócić z nowym postem. Dzisiaj na tapecie produkty Revers Cosmetics. Choć już sporo można było o nich poczytać, chciałabym przedstawić swoją recenzję. Produkty testuję już dłuższy czas, więc jestem w stanie powiedzieć o nich trochę więcej.

Pomadka w płynie Vivat Mat


Niejednokrotnie wspominałam, że uwielbiam matowe pomadki w związku z czym bardzo ucieszyłam się, gdy trafił do mnie ten kosmetyk. Nie dość, że jest to dla mnie zupełna nowość, to jeszcze ma piękny kolor, który delikatnie wpada w fiolet, ale jest w nim też domieszka różu. Myślę, że to najlepsze określenie, gdyż niestety żadne ze zdjęć nie odzwierciedla rzeczywistej barwy tego produktu. 

Aplikator jest naprawdę wygodny, choć mogłoby się wydawać, że jest trochę twardy, ale można się do niego przyzwyczaić. Pomadka ma dość rzadką konsystencję. Bez obaw, nie spływa z ust, ani nie rozmazuje się przy aplikacji. Krycie jest dobre, ale dla  komfortu można nałożyć jej trochę więcej.
W przypadku matowych pomadek najważniejsze jest to, jak zachowuje się ona po aplikacji. W związku z tym musicie wiedzieć, że nie skleja ust, nie wysusza nadmiernie, a także nie zjada się zbyt szybko.


Cienie do powiek

Do testów otrzymałam dwa, niewielkich rozmiarów cienie do powiek. Jeden jest podwójny, drugi zaś jednolity. W pierwszym, jak możecie zauważyć na powyższych zdjęciach, do wyboru mamy po lewej stronie odcień kremowy, cielisty, z domieszką różu. Po prawej dostępny  jest brąz z domieszką rudości, idealnie sprawdzi się jesienią. Takie połączenie kolorów pozwala nam na stworzenie np. delikatnego smoky eye. Warto wspomnieć, że oba świetnie się ze sobą blendują, dzięki czemu przejścia pomiędzy nimi są niewidoczne. Drugi cień, to taki typowy delikatny brąz. 
Krycie nie jest najgorsze, mając na uwadze, że są to produkty w przyzwoitych cenach, na które może pozwolić sobie każdy. Trwałość też dobrze oceniam. Muszę przyznać, że w tej kwestii jestem odrobinę zaskoczona, gdyż sprawdziły się lepiej niż inny, droższy konkurent dość popularnej marki.

Cienie możemy aplikować za pomocą dołączonej do nich pacynki. Mimo, że jest niewielkich rozmiarów, to można nią fajnie nałożyć produkt na powiekę, a co najważniejsze mieści się ona bezpośrednio w opakowaniu cieni, więc wybierając się w podróż nie musimy zabierać ze sobą, np. całego zestawu pędzli.


Który z tych cieni najbardziej przypadł Wam do gustu?
Kandydat numer 1

Kandydat numer 2

 Mieniący się puder

 Mój letni faworyt! Uwierzcie, ale latem, na wieczorne wypady sprawdza się idealnie. Efekt wykończenia jest taki bling bling. W pudrze znajdują się pięknie mieniące się złote drobinki. Efekt po nałożeniu tego produktu jest świetny.

 Jak już możecie zauważyć na zdjęciach, odcień jest naprawdę ciemny, ale po nałożeniu na skórę jest jaśniejszy. Osoby z ciemną/opaloną karnacją  na pewno polubią ten produkt. Jest trwały, gdyż mimo trwających latem upałów świetnie trzymał się na twarzy. Nie osypuje się zbyt mocno, dzięki czemu przy jego aplikacji nie pobrudzimy się.


Serum do rzęs



Tym kosmetykiem jestem zaskoczona. Począwszy od tego, że nie spodziewałam się tego, że Revers Cosmetics w swojej ofercie posiada także odżywkę do rzęs, a to naprawdę świetna opcja! Podczas testów bacznie obserwowałam swoje rzęsy i faktycznie po mniej więcej miesiącu zauważyłam poprawę. Przede wszystkim stały się mocniejsze, a także ich długość zdecydowanie się poprawiła.


Aplikator jest wygodny, idealnie nadaje się do tego, aby rozprowadzać produkt tuż przy linii rzęs. Pędzelek jest miękki, dzięki czemu nie podrażnimy sobie powieki, ani nie wyrwiemy rzęs. Sam produkt jest dość rzadki, ale nie spływa po nałożeniu. Z samego produktu jestem zadowolona.

Cienie do brwi


Przyznam, że ten produkt był dla mnie prawdziwą zagadką. Zawsze albo podkreślałam brwi kredką, albo robiłam hennę u kosmetyczki. Zdecydowałam się podjąć próby robienia brwi samodzielnie. Z racji tego, że na początku bałam się używać pomady do brwi, zdecydowałam się zacząć od cieni. Aplikację rozpoczynamy przez nałożeniu wosku (znajduje się na dole po lewej stronie). Do tego używamy dołączonego aplikatora. Waźne, żeby nałożyć go dość precyzyjnie, dzięki temu efekt końcowy będzie świetny. Następnie należy wybrać cień, który zdecydujemy się nałożyć na brwi. W tej paletce mamy do wyboru jasny i ciemny brąz. Ja zazwyczaj starałam się delikatnie je ze sobą mieszać, aby kolor był możliwie zbliżony do takiego średniego brązu, gdyż to kolor idealny dla mnie. Nie muszę chyba mówić, że jest to wręcz banalnie proste i poradzi sobie z tym każdy. Na koniec staram się nakładać jasny cień (na górze po prawej), aby delikatnie rozjaśnić i rozświetlić skórę tuż pod brwiami.

Cienie są naprawdę bardzo trwałe. Bez problemu utrzymują się przez cały dzień. Co najważniejsze nie osypują się i bardzo łatwo się rozcierają i są wydajne.

Te kosmetyki i inne znajdziecie na stronie www.reverscosmetics.pl
Koniecznie zaobserwujcie także Fanpage na facebooku: www.facebook.com/reverscosmetics

Co sądzisz o kosmetykach Revers Cosmetics? Znasz tą markę? Używasz któregoś spośród tych kosmetyków? Czy jest w tej recenzji coś, co przypadło Ci do gustu?


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋


sierpnia 31, 2017

Vaxol, czyli jak odpowiednio zadbać o higienę uszu

Vaxol, czyli jak odpowiednio zadbać o higienę uszu

Niejednokrotnie czyszczenie uszu patyczkami było dla mnie niewygodne i sprawiało dyskomfort. Ba! Nie raz podczas czyszczenia czułam nieprzyjemny ból. To nie tylko problem osób dorosłych, ale i dzieci. Nie raz obserwowałam jak maluch, niezależnie od wieku krzyczał i płakał, gdy rodzic próbował mu oczyścić uszy. Po co więc przysparzać sobie i maluchowi niepotrzebnego stresu? Dlaczego też tak wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak popularne patyczki mogą wyrządzić więcej szkody?

O higienie słów kilka

W uszach wytwarzana jest woskowina, która ma nawilżać błonę bębenkową i skórę kanału słuchowego. W jej skład wchodzą m.in. kurz, naskórek czy też włoski. Tak też tworzy się bariera ochronna dla ucha zewnętrznego. Jeżeli woskowina zalega w uszach w zbyt dużej ilości może przyczynić się do powstania korka woskowinowego. Jego powstanie może być główną przyczyną trwałego uszkodzenia słuchu.

Rycina przedstawiająca ucho zewnętrzne
Źródło: internet






Używając patyczków higienicznych narażamy się na ryzyko przepchnięcia wydzieliny do przewodu słuchowego,a to, jak wspomniałam wyżej, może przyczynić się do trwałej utraty słuchu lub uszkodzenia błony bębenkowej. Taki problem może pojawić się również wtedy, gdy patyczek wsuniemy zbyt głęboko.

Vaxol

 

Aby uniknąć takich sytuacji, warto zainwestować w Vaxol. Jest to spray do uszu, którego aplikacja zajmuje kilka sekund. Zabieg nie sprawia bólu, ani nie powoduje dyskomfortu. Płyn jest oleisty, dzięki czemu sprawnie dociera do każdego zakamarka i czyści ucho bardzo dokładnie. Produkt ten działa naprawdę bardzo skutecznie. Jego właściwości sprawiają, że zmiękcza on woskowinę uszną i usuwa ją. Co najważniejsze - można stosować go u dzieci, dzięki czemu możemy zaoszczędzić im niepotrzebnego stresu i późniejszych obaw przed samodzielnym czyszczeniem uszu. Jest też świetną opcją dla leniuchów, gdyż może być dawkowany zarówno w pozycji siedzącej, stojącej oraz leżącej. Na jego zaaplikowanie potrzeba chwilki, więc nawet rodzic najbardziej rozbrykanego malucha będzie mógł wpuścić ten preparat do ucha swojej pociechy.

Wygodny aplikator sprawia, że podczas dawkowania nie odczuwamy żadnego dyskomfortu. Dokładnie przylega, dzięki czemu nie trzeba obawiać się, że płyn np. wycieknie z ucha. Stworzony jest na bazie oliwy z oliwek, więc jest bezpieczny dla zdrowia i nie powoduje podrażnień.

Przechodząc do samej aplikacji - nie ma nic prostszego. Przed pierwszym użyciem należy nacisnąć końcówkę 3-4 razy,do czasu, gdy zauważymy, że preparat zaczyna wypływać. Już przed samym użyciem należy delikatnie ogrzać buteleczkę w dłoni i delikatnie nią potrząsnąć. Należy pociągnąć delikatnie płatek ucha  do góry i do dołu, po czym można przystąpić do aplikacji Vaxolu. Końcówkę należy wprowadzić do zewnętrznego kanału słuchowego i nacisnąć na nią raz lub dwa razy. Gdy płyn przemieści się do kanału słuchowego, trzeba delikatnie pomasować skrawek ucha. Końcówkę można zdjąć i przepłukać ciepłą wodą, po czym ponownie założyć na buteleczkę. Jeżeli jednak dojdzie do sytuacji, gdy to lekarz musi usunąć woskowinę, Vaxol należy aplikować w ilości jednej lub dwóch dawek 2 razy dziennie przez 4-5 dni przed wizytą. W normalnych okolicznościach, aby cieszyć się jak najlepszą skutecznością, Vaxol należy aplikować raz/dwa razy w tygodniu. W ten, jakże łatwy sposób, zapobiegniemy gromadzeniu się nadmiaru woskowiny usznej


Szczerze polecam Vaxol. Dotychczas terroryzowałam swoje uszy patyczkami i to był wielki błąd! Ważne jest również to, że mogą go używać dzieci i  dorośli. No i najistotniejsza kwestia. Mimo używania go 2 razy w tygodniu, nie ubyło go za dużo. Jest naprawdę bardzo wydajny!

Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋

sierpnia 29, 2017

Naturalna pielęgnacja ciała - kosmetyki Organic Shop

Naturalna pielęgnacja ciała - kosmetyki Organic Shop



O tym jak zakochałam się w kosmetykach naturalnych opowiadałam już nie raz. Wszystkie kosmetyki pochodzą zawsze  z jednej, znanej już Wam drogerii Naturealne. To wszystko jest zasługą kontaktu między obsługą a klientem. Zaufanie budują dobre relacje między sprzedawcą, a kupującym i tylko w takie miejsca wracamy chętnie, bo wiemy, że możemy liczyć na pomoc i profesjonalne doradztwo przy wyborze  kosmetyku. No i co najważniejsze. To miejsce jest niepowtarzalne pod względem ilości produktów pochodzenia naturalnego. O nic nie musimy się obawiać. Pozostaje tylko złożyć zamówienie i cieszyć się świetną jakością zakupionego towaru!

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić dwa kosmetyki do pielęgnacji ciała. Mam nadzieję, że już sama recenzja sprawi, że pokochacie je tak jak ja!

Organic Mango&Sugar Body Scrub

Scrub o delikatnej, ale wyczuwalnej woni mango przede wszystkim nie posiada parabenów, SLS i silikonów. W niespełna 100% składa się z wyłącznie naturalnych składników. Stworzony został na bazie organicznego ekstraktu z mango i naturalnego cukru. Samo zdrowie! W oczy od razu rzuca się umieszczony na wieczku certyfikat, który znalazł się w specjalnie przygotowanym przez założycielkę Naturealne poście (znajdziecie go tutaj), a który potwierdza, że kosmetyk ten jest kosmetykiem naturalnym. Produkt zamknięty jest w słoiczku o pojemności 250ml. Mimo, że z początku wydawało mi się, że to dość mało, tak po pierwszym użyciu zmieniłam zdanie. Okazuje się, że scrub jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka ilość, by dokładnie oczyścić skórę.

Kryształki cukru są grube i wyczuwalne pod palcami, ale nie są bardzo ostre, dzięki czemu nie nabawimy się podrażnień skóry. Cudownie usuwają stary naskórek, a skóra staje się jedwabista w dotyku. Super przyjemne uczucie! Scrub staram się używać minimum raz w tygodniu, aczkolwiek zazwyczaj zabieg wykonuję dwa razy w tygodniu, aby jak najdłużej utrzymać efekt. Według producenta najlepszy efekt można uzyskać stosując produkt 2 do 3 razy w ciągu tygodnia.

Scrub należy nakładać w niewielkich ilościach na już wilgotną skórę i delikatnie go wmasować. Po tym należy spłukać go wodą. Zmywa się naprawdę szybko, choć jest dość gęsty.

Scrub na bazie mango znajdziecie na stronie Naturealne tutaj!
 .

Organic Vanilla&Orchid Body  Mousse

 Skoro dokładnie oczyściłyśmy skórę, nadszedł czas na nawilżenie. W związku z tym warto byłoby zastosować mus do ciała Organic Shop. Prezentowany produkt jest musem do ciała o przepięknym zapachu wanilii i orchidei. Produkt ten został stworzony na bazie organicznego ekstraktu z wanilii i żółtej orchidei. Tak jak scrub, mus opatrzony jest certyfikatem Cosmos Natural, tak więc decydując się na jego zakup możemy być w 100% pewni pochodzenia tego kosmetyku.
Konsystencja musu przypomina rzadki budyń. Może to nie jest zbyt dobre określenie, gdyż produkt nie przecieka przez palce,  ale jest gęsty i z wyglądu przypomina budyń, mniam. Zapach jest niesamowity i długo utrzymuje się na skórze. Co najważniejsze mus nie pozostawia po sobie śliskiego filmu. Po nałożeniu skóra jest gładka, ale nie jest śliska. Wywnioskować z tego można, że mus z Organic Shop szybko się wchłania. Po jego zastosowaniu zauważyłam, że skóra jest delikatna, jedwabiście gładka i dostatecznie nawilżona. Aplikacja musu jest bardzo łatwa. Wystarczy nanieść niewielką ilość na skórę i delikatnie wmasować. Cały zabieg zajmuje zaledwie kilka minut, a unosząca się woń tylko umila tę chwilę dla siebie.

Mus na bazie ekstraktu z wanilii i orchidei znajdziecie na stronie Naturealne tutaj!

Oba produkty bardzo się u mnie sprawdziły, a jak możecie zauważyć cena zachwyca! Ekologiczny, naturalny kosmetyk może mieć każda z Was!
Znacie Organic Shop? Jakich kosmetyków tej marki używasz/używałaś? Znasz któryś z przedstawionych przeze mnie kosmetyków? Czekam na Twoją opinię!


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋
 Pięknego dnia!

sierpnia 21, 2017

Bell Secretale - kosmetyki na każdą kieszeń

Bell Secretale - kosmetyki na każdą kieszeń

Po dłuższej przerwie przybywam z recenzją nowych kosmetyków! Tym razem na tapecie Bell i seria kosmetyków Secretale. Zapraszam.

Fluid w musie

Po raz pierwszy spotykam się z fluidem w musie i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Konsystencja tego produktu jest naprawdę  bardzo gęsta, dzięki czemu nie ma obawy, że fluid spłynie i pobrudzi naszą garderobę. Rozprowadza się lekko, nie pozostawia śladów po nałożeniu, a co najważniejsze - nie tworzy maski

Twarz po zastosowaniu tego kosmetyku jest naprawdę bardzo gładka, wygląda naturalnie, a fluid nie podkreśla przesadnie niedoskonałości. Ja posiadam odcień 01 nude. Jest jasny, z pewnością przypadnie do gustu osobom mniej opalonym, o jaśniejszej karnacji.

Korektor rozświetlający w płynie

Przez długi czas omijałam korektory, ale z wiekiem zaczęły mi coraz bardziej przeszkadzać sińce pod oczami, które mam chyba od zawsze. Ucieszyłam się z możliwości sprawdzenia, jak poradzi sobie z nimi ten produkt. Śmiało mogę stwierdzić, że jest dobry. Ot tak zwyczajnie dobry. Faktycznie lekko rozświetla, a w moim przypadku maskuje trochę sińce, dzięki czemu aż tak nie straszą. Zupełnie na marginesie nasunęło mi się pytanie: jak radzicie sobie z sińcami pod oczami? Może są jakieś naturalne metody, aby je choć trochę zminimalizować/rozjaśnić?
 Korektor nakłada się bardzo łatwo, dzięki wygodnemu aplikatorowi. Mam jednak pewne obawy co do jego długości.  Jest bardzo krótki i mam wrażenie, że sięga gdzieś do połowy buteleczki. Przez to wydaje mi się, że naprawdę sporo produktu się zmarnuje, aczkolwiek póki co  nie zużyłam nawet połowy, więc kolejną jego zaletą jest na pewno fakt, że na długo wystarcza.
Odnosząc  się jeszcze do tego punktu wspomnę tylko, że korektor bardzo łatwo rozprowadza się na skórze, nie pozostawia smug, ani plam.


Cienie do powiek



Cienie do powiek są swego rodzaju dopełnieniem makijażu. Umiejętnie podkreślone oko dodaje charakteru. W tym celu z całą pewnością użyć możesz cieni z kolekcji Secretale. Ja posiadam cień o numerze 08, który określiłabym mianem grafitowego oraz cień 04 - bardzo mocny i wyrazisty brąz. Kolory bardzo mi odpowiadają, ponieważ każdy z nich nadaje się do wykończenia mojego ukochanego smokey eye. Zaletą tych cieni jest fakt, że łatwo się ze sobą łączą i blendują. Dzięki temu można uzyskać na oku naprawdę fajny efekt. Trwałość nie jest najgorsza. Serio. Mam kilka  paletek, które są o wiele gorszej jakości od tych cieni,a cenowo różnią się od siebie bardzo.

Krycie również jest dość dobre. Na powyższym zdjęciu zaaplikowałam cienie zwykłą pacynką, która dołączana jest do wielu palet. Jedno pociągnięcie wystarcza, aby oko było delikatnie podkreślone. Jeśli zależy Ci na mocniejszym efekcie, będziesz musiała choć trochę dołożyć cienia. Delikatnie się osypują, ale to akurat dla mnie najmniejszy defekt. Dotychczas nie udało mi się znaleźć cieni idealnych, które choć trochę mniej pylą.

Tusz do rzęs

 Czas na mojego ulubieńca. Ten tusz do rzęs jest dla mnie idealny pod każdym względem. Niezależnie od warunków pogodowych czy też wykonywanych czynności nie rozmazuje się, ani nie kruszy. Na to zawsze zwracam szczególną uwagę. Często miewam problemy z oczami i w związku z tym potrafię "zatrzeć" sobie oko, a nie ma nic gorszego, gdy jeszcze w tym samym czasie tusz zacznie się kruszyć i wpadnie do oczu... Masakra! Z tym produktem nie miałam najmniejszego problemu, nawet gdy się zapomniałam i potarłam nieszczęsne oko. Raz zdarzyło mi się również zasnąć w makijażu. Rano wstałam i mogłam spokojnie ruszać dalej, bo wyglądałam tak, jakbym przed chwilą wytuszowała rzęsy. Taki jest dobry!
Kolejną jego zaletą jest szczoteczka. Słabo ją widać na zdjęciu, bo dzisiaj ręce miałam dosłownie z drewna i nie mogłam zrobić zdjęcia, ale włoski są ułożone spiralnie. Jak już wspominałam w tym poście nienawidzę szczoteczek z silikonowymi wypustkami. Bardzo drażnią mi powieki i później przez dłuższy czas nie mogę pozbyć się wrażenia, że mam wysuszone oko. Tą szczoteczką dokładnie rozczeszesz rzęsy. Dzięki temu kształtowi lekko się podkręcą i uniosą dając naprawdę świetny efekt. Ani razu, odkąd używam tego tuszu, nie zdarzyło się, żebym miała posklejane rzęsy, m.in. też dzięki temu, że bardzo szybko zasycha.

Kremowa pomadka w kredce

Pomadka w kredce z serii Secretale, jest naprawdę godna uwagi. Zaprzyjaźniłam się z nią od pierwszego użycia, ponieważ ma bardzo ładny zapach i świetnie nawilża usta. Bardzo często usta mi się przesuszają, więc warto jest mieć pod ręką taką małą pomocnicę.

Kredka wysuwa się dzięki pokrętłu, które znajduje się z tyłu. Działa bardzo lekko, dzięki czemu z powodzeniem można wysunąć ją jedną ręką.


Kolor w rzeczywistości jest delikatniejszy. Lekko malinowy, a zarazem bardzo naturalny. Z pewnością przypadnie do gustu fankom błyszczyków. Przez długi czas utrzymuje się na ustach i pięknie się mieni, dodając makijażowi blasku i delikatności.


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋 


Contact: dystyngowanapanna@gmail.com

lipca 28, 2017

Chitozan naturalny - hydrożel, który ukoi Twoją skórę

Chitozan naturalny - hydrożel, który ukoi Twoją skórę
Wakacje w pełni swego uroku, praktycznie każdy z nas zażywa kąpieli słonecznych, aby jak najdłużej cieszyć się pięknym, brązowym kolorem skóry. Mimo wystrzegania się, aby zbyt  długo nie spędzać czasu na słońcu i tak zdarza nam się spalić na raka. Brzmi znajomo, prawda? Warto także wspomnieć, że lato jest rajem dla komarów, tych małych, uciążliwych krwiopijców, które zostawiają po sobie  niewielkie, bardzo swędzące bąble.

Pewnie zastanawiasz się dlaczego przy recenzji kosmetyku po opalaniu wspominam o komarach? Dzisiaj chcę przedstawić Chitozan Naturalny, kosmetyk tak naprawdę uniwersalny, ponieważ radzi sobie zarówno z przesuszoną skórą po opalaniu, ukąszeniami komarów oraz z wszelkimi podrażnieniami. Jedna, niewielkich rozmiarów, buteleczka o pojemności 85ml ma tyle zastosowań! W związku z tym dzięki uprzejmości  drogerii NatuRealne udało mi się przetestować ten produkt i po kilku tygodniach chciałabym Wam przedstawić moją opinię.

Gdy tylko w naszych głowach zrodził  się pomysł, aby na kilka dni upragnionego urlopu wybrać się nad morze, przez chwilę zastanawiałam się  jaki kosmetyk zabrać ze sobą, gdyby jednak pogoda zaczęła dopisywać. Po zeszłorocznych doświadczeniach z opalaniem (opaliłam się  do  tego stopnia, że jedna noga spuchła mi tak bardzo, że nie mogłam na niej praktycznie stawać) wiedziałam, że muszę mieć coś,  co uchroni mnie przede wszystkim przed niekorzystnym aspektem słonecznych kąpieli, jakim jest przesuszona skóra, pieczenie i uczucie gorąca. Tak więc  ucieszyłam się, że w moje ręce wpadł akurat Chitozan, gdyż nigdzie indziej nie mogłam  lepiej  przetestować jego możliwości, a dla wielu osób z całą pewnością istotną informacją będzie, że kosmetyk pochodzi prosto z Polski. Został wyprodukowany w niewielkiej rodzinnej firmie.





Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, że jest to produkt w którego składzie znajduje się aż 75% związków występujących naturalnie w przyrodzie. Jest dla naszej skóry neutralny, ponieważ nie wywołuje podrażnień, nie zawiera związków powodujących alergie. Z powodzeniem mogą go używać nawet kobiety w ciąży (a to dlatego, że nie zawiera żadnych związków uznanych za niebezpieczne dla  pań w tym stanie) oraz dzieci. To wszystko dzięki temu, że nie znajdziemy w nim silikonów, związków zapachowych INCI Parfum, składników będących pochodnymi ropy naftowej, konserwantów, SLS czy związków karcenogennych. 

W jego skład wchodzą jedynie:
  • Aqua,
  • Chitosan,
  • D-Panthenol,
  • Carbon Dioxide.


Aplikacja jest bardzo wygodna. Hydrożel rozpyla się z łatwością, mimo że początkowo miałam obawy, iż może być zbyt gęsty. Z całą pewnością można precyzyjnie odmierzyć ile produktu chcemy nanieść na skórę.

Okazja do przetestowania trafiła  się 3 dnia pobytu nad Bałtykiem. Na plaży panował  prawdziwy skwar, a ja przysnęłam w trakcie opalania na kilka minut. Po powrocie do  domu okazało się, że mam strasznie czerwoną lewą stronę twarzy. No i zaczynało szczypać... Zdecydowałam się więc użyć Chitozan. Niewielką ilość wsmarowałam w skórę twarzy i faktycznie poczułam ulgę. Uczucie ciepła zelżało, szczypanie również zmalało. Na moje szczęście nie było to na tyle silne poparzenie, aby nie udało się go złagodzić w ciągu jednego dnia. Niestety w przypadku bardzo silnego poparzenia nie sposób jest uzyskać taki efekt, ale myślę, że to już skrajny przykład, do którego jednak niewiele osób się doprowadza.


Tak jak już na początku wspominałam Chitozan ponadto łagodzi ukąszenia komarów, jednakże nie byłam w stanie dotychczas tego sprawdzić,  gdyż pogoda nie sprzyja i prawie każdego dnia pada, przez co i komary nie gryzą, ale z całą pewnością dodam adnotację, gdy uda mi się to sprawdzić, ponieważ w moim przypadku każde ukąszenie jest nieprzyjemne, a to za winą tego, że mam uczulenie i zawsze strasznie mnie to miejsce swędzi, a dodatkowo robi się wielki bąbel. Dotychczas  radziłam sobie z tym dość prymitywnym sposobem, który X lat temu poleciła mi moja babcia. Śliną! Może brzmi to dziwnie,ale faktycznie daje to chwilowe ukojenie.

Sposób użycia jest naprawdę łatwy. Wystarczy energicznie wstrząsnąć pojemnikiem i dozować na skórę trzymając go w pozycji pionowej. Ważne, aby skóra była  sucha i oczyszczona. Chitozan należy rozprowadzać po ciele delikatnymi, masującymi ruchami tak długo, aż wyschnie. Jeżeli uczucie przegrzania jest silne, bez problemu można go umieścić w lodówce co zintensyfikuje efekt chłodzenia. Podkreślić należy, że początkowo uczucie po nałożeniu jest odrobinę dziwne. Ja miałam wrażenie, że lekko naciągnęła mi się z początku skóra, a później ten efekt zniknął, nawet nie zauważyłam kiedy. Po kilku użyciach można się do tego przyzwyczaić, zwłaszcza, że ja uzyskałam efekt wyjątkowo gładkiej i delikatnej w dotyku skóry twarzy, więc warto!

Chitozan znajdziecie na stronie Naturealne, o tutaj.


Moim zdaniem cena jest jak najbardziej adekwatna biorąc pod  uwagę wydajność, naturalny skład  Chitozanu, pochodzenie, jak i  jego wielozadaniowość. Jeśli lubisz kąpiele słoneczne, to zainwestuj w ten kosmetyk. Jestem pewna, że bardzo się polubicie i docenisz moc kosmetyków naturalnych.




Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋 

Contact: dystyngowanapanna@gmail.com



lipca 25, 2017

Rosegal night out dresses

Rosegal night out dresses
Cześć Kochane! Dzisiaj przybywam do Was z kolejną świetną informacją. Jak każda z nas, ja również uwielbiam promocję i często poluję na zniżki. Nie do końca po to,by zaoszczędzić... Po prostu fajnie jest, gdy za określoną sumę możemy kupić więcej niż normalnie, prawda?

Rosegal jest trzecim już sklepem, który chciałabym Wam przedstawić. Obecnie trwa tam promocja night out dresses. Większość kobiet kocha sukienki (ja też!), więc marzą one o tym, aby ich kolekcja wciąż rosła i żeby przez cały czas wyglądać modnie i elegancko. Gdy mamy jakieś ważne wyjście lub imprezę  zazwyczaj pada jedno, dobrze wszystkim znane zdanie: Nie mam się w co ubrać! (Ty też tak masz,prawda?), a wtedy, standardowo na ostatnią chwilę, zaczynają się poszukiwania kreacji idealnej. Przez to, że czasu pozostało już bardzo mało, łapiesz za coś, co podoba Ci się tylko trochę, byleby mieć co na siebie założyć. A co później? Sukienka idzie w kąt i tylko niepotrzebnie zajmuje miejsce na już i tak przepełnionych wieszakach. Mimo,że wiesz, że już tego nie założysz to i tak żal wyrzucić no bo może mi się odwidzi. Dlatego jestem za tym, żeby zakupy robić przede wszystkim w sposób przemyślany, po to aby nie obciążać za bardzo budżetu, ale również po to, żeby zapewnić sobie możliwie dużo czasu na znalezienie ideału.

Za miesiąc wybieram się na rodzinne spotkanie i mimo, że czasu wydaje się być dużo, ja już od ponad tygodnia dzielnie szukam czegoś, co wprawi mnie w totalny zachwyt. No i kilka perełek znalazłam, właśnie dzięki promocji night out dresses w sklepie Rosegal.




  Night out dresses



Jak sama widzisz, w tej kategorii, która na stronie znajduje się pod nazwą  club dresses znaleźć można nie tylko sukienki typowo do klubu (wiele z nich jest mega, mega odważnych!), ale i takie, które  są bardzo eleganckie i mogą świetnie sprawdzić się w innych okolicznościach, np. spotkaniach biznesowych.

Ja bardzo cenię sobie prostotę. Wybrałam sobie sukienkę typowo wakacyjną, luźną, przewiewną, po prostu taką, która będzie wygodna. Tym oto sposobem wybrałam taki model:

Znajdziesz ją tutaj


Bardzo proszę o kliknięcie w poszczególne linki, dużo to dla mnie znaczy! 

Sklep Rosegal
Wybrana przeze mnie sukienka


Jeśli wpis Ci się spodobał lub masz co do niego pewne uwagi, to zostaw, proszę,  pod nim komentarz. Będę wdzięczna, jeżeli zaobserwujesz mojego bloga, to dla mnie motywacja do dalszego działania. Jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami, to polub mój Fanpage 💋💋 

Contact: dystyngowanapanna@gmail.com

Copyright © 2016 Dystyngowana Panna , Blogger